<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SportoweWywiady.pl &#187; Budżety</title>
	<atom:link href="http://sportowewywiady.pl/index.php/kategoria/biznes/budzety/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://sportowewywiady.pl</link>
	<description>Sport jest naszą pasją</description>
	<lastBuildDate>Thu, 11 Sep 2014 00:09:57 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
		<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
		<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=3.8.41</generator>
	<item>
		<title>Co ma sport do brytyjskiego PKB</title>
		<link>http://sportowewywiady.pl/index.php/biznes/budzety/co-ma-sport-do-brytyjskiego-pkb/</link>
		<comments>http://sportowewywiady.pl/index.php/biznes/budzety/co-ma-sport-do-brytyjskiego-pkb/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Oct 2012 15:33:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Adam Dutlinger]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Budżety]]></category>
		<category><![CDATA[Premier League]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sportowewywiady.pl/?p=1046</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Czy możemy być zadowoleni, że podczas Euro 2012, według najbardziej optymistycznych szacunków, Polskę odwiedziło 600 tysięcy gości z zagranicy, którzy wydali u nas 900 milionów złotych? Biorąc pod uwagę, że bez tego zastrzyku pieniędzy nasza słabnąca gospodarka byłaby w jeszcze gorszym stanie, pewnie [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<div id="attachment_1047" style="width: 310px" class="wp-caption alignleft"><a href="http://sportowewywiady.pl/index.php/wiadomosci/co-ma-sport-do-brytyjskiego-pkb/attachment/en_00914349_0060/" rel="attachment wp-att-1047"><img class="size-medium wp-image-1047 " title="EN_00914349_0060" alt="" src="http://sportowewywiady.pl/media/2012/10/terry-300x236.jpg" width="300" height="236" /></a><p class="wp-caption-text">fot. East News</p></div>
<p>Czy możemy być zadowoleni, że podczas Euro 2012, według najbardziej optymistycznych szacunków, Polskę odwiedziło 600 tysięcy gości z zagranicy, którzy wydali u nas 900 milionów złotych? Biorąc pod uwagę, że bez tego zastrzyku pieniędzy nasza słabnąca gospodarka byłaby w jeszcze gorszym stanie, pewnie tak. Jednak jeśli porównać te dane z wynikami, jakie na polu turystyki sportowej osiąga Wielka Brytania, możemy raczej schować do kieszeni naszą dumę z finansowych rezultatów mistrzostw Europy.</p>
<p>Brytyjski urząd statystyczny ONS poinformował, że w 2011 roku niemal milion przyjezdnych oglądało na żywo mecze Premier League. Zagraniczni miłośnicy angielskiego futbolu zostawili tam 800 milionów funtów, czyli grubo ponad 4 miliardy złotych! Najliczniejszą grupę stanowili mieszkańcy sąsiedniej Irlandii, ale dziesiątki tysięcy przybyły też z Niemiec czy Hiszpanii. Co najważniejsze, liczba turystów, którzy wybierają się na Anfield lub Old Trafford rośnie. W porównaniu z 2010 rokiem był to wzrost aż o niemal 20%. Najczęściej wybierane były właśnie wspomniane stadiony Liverpoolu i Manchesteru United oraz obiekty czołowych drużyn w Londynie: Chelsea, Arsenalu i Tottenhamu. Brytyjski odpowiednik GUS wyraźnie zaznacza, że pieniądze, które wydali zagraniczni kibice piłkarscy wzmacniają gospodarkę.</p>
<p>Jednak futbol to nie wszystko. Turystów przyciągają również spotkania rugby i krykieta, wyścigi konne, tenis oraz turnieje golfowe, co poszerza grono krajów, z których wywodzą się goście. Dzięki tym wydarzeniom, na Wyspach Brytyjskich gotówkę zostawiają bogaci arabscy szejkowie (gonitwy), Australijczycy (krykiet), Amerykanie (golf) czy Francuzi (rugby). W sumie w 2011 roku imprezy sportowe w Zjednoczonym Królestwie obserwowało z trybun milion 300 tysięcy zagranicznych widzów. Zysk gospodarzy z tego tytułu wyniósł miliard 100 milionów funtów. Jest to prawie 6 miliardów złotych, a więc sześciokrotność tego, co Polsce przyniosło Euro 2012. Tę kwotę należy co najmniej podwoić, jeśli dodamy do niej wydatki poniesione przez przyjezdnych, którzy zdecydowali się uprawiać sport w Wielkiej Brytanii. Urząd statystyczny w Londynie ocenia całkowity wkład turystyki sportowej w gospodarkę na 2 miliardy 300 milionów funtów rocznie.</p>
<p>Tak oszałamiające liczby nie biorą się z nikąd. To, że Premier League jest jednym z głównych „towarów eksportowych” Anglii, znanym na całym świecie, wynika z długoletniej, mądrej i konsekwentnej polityki promocyjnej. W 2008 roku władze ligi rozpoczęły współpracę z brytyjską organizacją turystyczną VisitBritain. Ruszyła kampania reklamowa skierowana głównie do dużych rynków turystyki sportowej, takich jak USA i Norwegia. Zaangażowały się kluby oraz piłkarze. W spocie wystąpił m.in. bramkarz amerykańskiej reprezentacji i Evertonu Tim Howard. Efekt jest taki, że 40% obcokrajowców pojawiających się na angielskich stadionach deklaruje chęć obejrzenia meczu piłki nożnej jak główny powód wizyty w tym kraju. Akcja promocyjna miała też pozytywny wpływ na brytyjskich fanów sportu.</p>
<p>Turyści-kibice są tym cenniejsi, że wydają o 26% więcej pieniędzy niż zwykły turysta. W dodatku, przyjeżdżają również poza szczytem sezonu, gdy hotele czy restauracje mają słabszy okres. Warto pamiętać, że powyższe dane dotyczą roku 2011, czyli przed igrzyskami w Londynie. Ciekawe, ile brytyjska gospodarka zyska w tym roku. A przecież w ciągu kilku najbliższych lat Brytyjczycy zorganizują m.in. Puchar Świata w rugby, mistrzostwa świata krykiecistów, turniej o Puchar Rydera i lekkoatletyczne mistrzostwa świata.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: right;"><em>Adam Dutlinger</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sportowewywiady.pl/index.php/biznes/budzety/co-ma-sport-do-brytyjskiego-pkb/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie diabeł nie może…</title>
		<link>http://sportowewywiady.pl/index.php/biznes/budzety/gdzie-diabel-nie-moze/</link>
		<comments>http://sportowewywiady.pl/index.php/biznes/budzety/gdzie-diabel-nie-moze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Oct 2012 11:24:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Adam Dutlinger]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Budżety]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[Sporty motorowe]]></category>
		<category><![CDATA[Wyścigi]]></category>
		<category><![CDATA[F1]]></category>
		<category><![CDATA[Kaltenborn]]></category>
		<category><![CDATA[Sauber]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sportowewywiady.pl/WordPress/?p=522</guid>
		<description><![CDATA[Jak Peter Sauber, szwajcarski założyciel zespołu Formuły 1, uczcił 70 urodziny? 13 października, w dniu swojego jubileuszu, zrezygnował z funkcji szefa zespołu Formuły 1. Jednak najciekawszy jest fakt, że stery w ekipie Saubera przekazał Monishy Kaltenborn. 41-letnia Austriaczka została pierwszą kobietą w historii na [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-medium wp-image-736" title="" src="http://sportowewywiady.pl/media/2012/10/kaltenborn-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" />Jak Peter Sauber, szwajcarski założyciel zespołu Formuły 1, uczcił 70 urodziny? 13 października, w dniu swojego jubileuszu, zrezygnował z funkcji szefa zespołu Formuły 1. Jednak najciekawszy jest fakt, że stery w ekipie Saubera przekazał Monishy Kaltenborn. 41-letnia Austriaczka została pierwszą kobietą w historii na najwyższym stanowisku w tym elitarnym sporcie.</p>
<p>Kaltenborn nie trafiła tam przypadkowo. Urodzona w Indiach, skąd z rodziną wyemigrowała do Austrii mając 8 lat, rozpoczęła pracę w zespole Saubera w 2000 roku w dziale prawnym. Wykształcenie prawnicze zaczęła pobierać w Wiedniu, a skończyła w słynnej London School of Economics. Wkrótce po rozpoczęciu pracy w szwajcarskim zespole znalazła się w zarządzie. W 2010 roku została dyrektorem zarządzającym Saubera. Rok później była już współwłaścicielem – przejęła 1/3 udziałów. Kolejnym krokiem była nominacja na szefa zespołu.</p>
<p>Pojawienie się pierwszej kobiety na tym stanowisku jest wydarzeniem przełomowym, o czym świadczy historia Formuły 1. Przez ponad 60 lat najbardziej prestiżowym cyklem wyścigów samochodowych rządzili wyłącznie mężczyźni. Środowisko szefów ekip zawsze było bardzo hermetyczne. Jest ich tylko 12 i zmieniają się bardzo rzadko. W dodatku jest tajemnicą poliszynela, że panuje w nim seksizm. Na wieść o nominacji Kaltenborn otwarcie przyznał to Martin Whitmarsh. Brytyjczyk jest dopiero czwartym szefem w McLarenie od 1966 roku. To kolejne potwierdzenie, jak ciężko jest dostać się do tego grona. Sir Frank Williams stoi na czele swojego zespołu 39 lat. Enzo Ferrari był szefem włoskiego teamu od pierwszego sezonu do śmierci, czyli w latach 1950-1988. Whitmarsh powiedział, że Kaltenborn będzie musiała radzić sobie z seksizmem i sceptycyzmem. Jednak dodał, że wierzy w jej kompetencje i trzyma za nią kciuki.</p>
<p>Misja Austriaczki nie jest łatwa. Zespół Saubera ma duże aspiracje, ale niewielkie osiągnięcia. Wiosną ekipa będzie świętować 20 lat w F1, gdzie jest czwartą najstarszą po legendarnych Ferrari, McLarenie i Williamsie. Tyle, że w przeciwieństwie do wyżej wymienionych, kierowcy Saubera nigdy nie wygrali wyścigu w czasach, gdy zespół jeździł tylko pod własnym szyldem. Jedyne zwycięstwo odniósł w sezonie 2008 Robert Kubica, ale wtedy team nazywał się BMW Sauber, a niemiecki koncern był większościowym udziałowcem (z czego wycofał się rok później). Jednak to nie przeraża Monishy Kaltenborn. Szefowa zapowiedziała, że chce najpierw ugruntować pozycję Saubera w Formule 1, a potem zdobyć szczyt. Oznacza to walkę o mistrzostwo świata i rzucenie wyzwania pozostałym ekipom, gdzie wciąż rządzą mężczyźni. Kaltenborn zapewnia, że ma wizję, ale nie chce rewolucji i będzie prowadzić zespół w tym samym duchu co Peter Sauber (zresztą założyciel pozostał prezesem zarządu i dyrektorem odpowiedzialnym za strategię). Pytana przyznaje, że dla innych kobiet może być źródłem motywacji, ale zaraz dodaje, że najważniejsza jest dla niej realizacja celów zespołu i nigdy nie było jej zamiarem łamanie barier. A co, jeśli mogłaby zostać pierwszą kobietą, która poprowadziła zespół do mistrzostwa świata Formuły 1?</p>
<p style="text-align: right;"><em>Adam Dutlinger</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sportowewywiady.pl/index.php/biznes/budzety/gdzie-diabel-nie-moze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hokejowa pętla czasu</title>
		<link>http://sportowewywiady.pl/index.php/biznes/budzety/hokejowa-petla-czasu/</link>
		<comments>http://sportowewywiady.pl/index.php/biznes/budzety/hokejowa-petla-czasu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Oct 2012 15:44:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Administrator]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Budżety]]></category>
		<category><![CDATA[Hokej]]></category>
		<category><![CDATA[Sporty zespołowe]]></category>
		<category><![CDATA[Sporty zimowe]]></category>
		<category><![CDATA[NHL]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sportowewywiady.pl/WordPress/?p=449</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Hokeiści i właściciele klubów NHL powinni starać się o rolę w sequelu „Dnia Świstaka”, gdyby kiedykolwiek miał takowy powstać. Tak jak osiem lat temu mogą doprowadzić bowiem do odwołania całego sezonu NHL. Podobnie, jak to miało miejsce przed sezonem 2004/2005, tak i teraz [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<div id="attachment_1023" style="width: 310px" class="wp-caption alignleft"><a href="http://sportowewywiady.pl/index.php/biznes/budzety/hokejowa-petla-czasu/attachment/ap-hdd-2/" rel="attachment wp-att-1023"><img class="size-medium wp-image-1023" title="AP HDD 2" src="http://sportowewywiady.pl/media/2012/10/nhl-lockout-300x210.jpg" alt="" width="300" height="210" /></a><p class="wp-caption-text">zdj. East News</p></div>
<p>Hokeiści i właściciele klubów NHL powinni starać się o rolę w sequelu „Dnia Świstaka”, gdyby kiedykolwiek miał takowy powstać. Tak jak osiem lat temu mogą doprowadzić bowiem do odwołania całego sezonu NHL.</p>
<p>Podobnie, jak to miało miejsce przed sezonem 2004/2005, tak i teraz obie strony są bardzo dalekie od zawarcia porozumienia. Efektem tego jest ogłoszony 15 września lockout, czyli zawieszenie wszystkich czynności wykonywanych przez NHL w związku z wygaśnięciem obowiązującej umowy zbiorowej. Wtedy sztandarową kością niezgody była chęć (właściciele) lub niechęć (zawodnicy) uzależnienia wysokości wydatków na pensje od przychodów ligi.</p>
<p>Po ośmiu latach zarówno związek zawodników, jak i właściciele klubów uważają, że wtedy poczynili zbyt duże ustępstwa. Gracze żałują, że brak jedności w ich szeregach spowodował, że zaakceptowali uzależnienie wielkości „salary cup” (łącznej sumy, którą dany klub może przeznaczyć na pensje) od przychodów ligi. Z kolei właściciele twierdzą, że podział według którego 57% przychodów jest wypłacane graczom jest niesprawiedliwy i naraża kluby na straty finansowe.</p>
<p>Dokładnie z tego samego powodu w minionym sezonie kibice koszykówki byli świadkami skróconego sezonu ligi NBA. Także tam gracze i właściciele nie mogli porozumieć się co do procentowego podziału w przychodach, co spowodowało, że sezon wystartował z 2-miesięcznym opóźnieniem. Niestety wiele wskazuje na to, że w przypadku ligi hokejowej scenariusz może być jeszcze gorszy. Osiem lat temu lockout trwał aż 310 dni i spowodował odwołanie całego sezonu 2004/2005. Tego scenariusza nie można wykluczyć i teraz.</p>
<p>Obie strony dzielą bowiem od siebie negocjacyjne Himalaje. Właściciele klubów chcą by procent udziału graczy w torcie z przychodami ligi zmniejszył się z 57% do 46%. Chcą również skrócić kontrakty zawodników do maksymalnie pięciu lat, a także wydłużyć z 7 do 10 lat okres gry, po którym hokeista może zostać niezastrzeżonym wolnym agentem i mieć 100% swobodę w negocjowaniu umów z zespołami NHL.</p>
<p>Dowodem na to, że obu stronom brakuje wiele do osiągnięcia porozumienia są pomruki dochodzące z obozu graczy, że walcząc o swoje są gotowi zrezygnować z całego sezonu. Podobnie, jak to miało miejsce przed rokiem w koszykarskich klubach w Europie, także hokejowe drużyny Starego Kontynentu zacierają ręce. Nie tylko mocarna pieniędzmi oligarchów rosyjska KHL, ale również ligi w Skandynawii, a także szwajcarska NLA wzmacniają swoje szeregi hokeistami znanymi z lodowisk ligi zawodowej. Zazwyczaj są to umowy, które automatycznie wygasną w przypadku zakończenia lockoutu. Na to jednak możemy jeszcze długo poczekać.</p>
<p style="text-align: right;"><em>Wojciech Malinowski</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sportowewywiady.pl/index.php/biznes/budzety/hokejowa-petla-czasu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
